Chłopcy z placu broni PDF do pobrania

Chłopcy z placu broni PDF do pobrania za darmo Molnar Ferenc Opis Niezwykle popularna książka, klasyka literatury węgierskiej. Dzieje gromadki chłopców – uczniów budapesztańskiego gimnazjum – którzy gorąco pokochali swój plac zabaw i bronili go przed napaścią rówieśników z innej szkoły. Autor podkreśla szczególnie takie walory jak honor, odwaga, poczucie obowiązku. Od wydawcy: Był ciepły wiosenny dzień, gdy chłopcu z Placu Broni wbili w ziemię włócznie ze srebrnymi grotami, a na szczycie swej twierdzy wywiesili czerwono-zieloną chorągiewkę. Wiedzieli, że walczyć i zwyciężać można tylko wtedy, gdy panuje zgoda. Czy pokonali Czerwone Koszule? Czy ogród znów stał się dla nich spokojnym miejscem zabaw? http://www.empik.com/chlopcy-z-placu-broni-molnar-ferenc,p1045543833,ksiazka-p Pozostało do pobrania – 11 książek. Pobierz:

Akademia Pana Kleksa PDF do pobrania

Akademia Pana Kleksa PDF do pobrania za darmo Brzechwa Jan Opis Ciężko uwierzyć w to, że pierwsze wydanie Akademii Pana Kleksa datuje się na rok 1946! Do dzisiaj bowiem jest to jedna z najchętniej czytanych powieści dla dzieci, nie tylko z tego powodu, że jest omawiana w szkole jako lektura. To wspaniała, pełna przygód opowieść o Adasiu Niezgódce i niezwykłej Akademii. Wspaniały nauczyciel – Pan Kleks – nie uczy nudnej matematyki, lecz potrafi pobudzić w dzieciach wyobraźnię, uczy samodzielnie myśleć, odkrywa talenty i umiejętności swoich podopiecznych. Adaś wraz z kolegami przeżywa niesamowite przygody. Warto przekonać się samemu, w czym tkwi ten niezwykły czar Akademii Pana Kleksa! Specjalne wydanie w nowej serii Kolorowa Klasyka zostało zilustrowane przez Mikołaja Kamlera! Polecamy wszystkim miłośnikom klasyki! Od wydawcy: Nazywam się Adam Niezgódka, mam dwanaście lat i już od pół roku jestem w Akademii pana Kleksa. W domu nic mi się nigdy nie udawało. Zawsze spóźniałem się do szkoły, nigdy nie zdążyłem odrobić lekcji i miałem gliniane ręce. Wszystko upuszczałem na podłogę i tłukłem, a szklanki i spodki na sam mój widok pękały i rozlatywały się w drobne kawałki, zanim jeszcze zdążyłem ich dotknąć. Nie znosiłem krupniku i marchewki, a właśnie codziennie dostawałem na obiad…